...: Strona :...
News
Archiwum
Redakcja
Chat ( 3 )
Forum
Księga Gości
Imprezy
Linki
Wymiana
Radio

- Download -
Programy
Gry
Zasoby
Music
Sound
ICO

- RPG Maker -
RPGMV
RPGVXAce
RPGVX
RPGXP
RPGME
Sim RPG 95
RPG95

- Projekty -
Virtua Twierdza

- Krypta -
Kompendium
Scenariusze
Questy
Artykuły

...: Buttony :...
Anime Gakure
Polska Manga
Dragon Ball Nao
Słodki Flirt - gra o randkach
Radio Aoi - najlepsze radio z muzyką azjatycką
Alchemic
M.U.G.E.N Samouczek
Pokemon Valhalla
Tsukuru Archive
Crasher World
Pillars of Eternity POLSKA — największy portal Pillars of Eternity (Project Eternity)
fallout walkthrough, fallout playground, video game walkthrough, playground, walkthrough, games
Kroniki Fallathanu - Prawdziwy mmoRPG w przeglądarce
Modules -  the greatest and ultimate place for every tracked-music sympathizer


Informacje || Zgłoś nowe materiały
Krypta >> Scenariusze

Dragon Ball: Gohans Time Travel
Scenariusz 2
Gatunek: fantasy, przygoda, akcja

Pewnego spokojnego dnia Son Goku postanowił, że wraz Son Gohanem, jego pięcioletnim synem, polecą na wyspę Żółwiego pustelnika, by spotkać się po latach z przyjaciółmi. Usiedli więc na chmurkę Kinto i ruszyli w drogę. Po za ledwie kilku minutach byli już prawie na miejscu. Son Gohan jeszcze nie widział nigdy nikogo z przyjaciół swego ojca, więc się bardzo denerwował. W tym samym czasie, gdzieś na wsi dosyć spory kawałek od miejsca, gdzie mieści się wyspa Żółwiego pustenika, wylądował jakiś pojazd kosmiczny. Wyszedł z niego pewien osobnik. Przy pomocy urządzenia, które miał przymocowane przy lewym oku chciał znaleźć osobnika, który ma większą KI [moc] od innych. Po chwili znalazł dwie, prawie równe. Poleciał więc do tej, która znajdowała się bliżej. Spotkał Piccolo, wroga Goku, który chciał zawładnąć Ziemią, lecz nasz bohater zdołał go pokonać. Lecz widocznie ten tajemniczy osobnik szukał kogoś innego. Sprawdził moc Piccola. Było to 322 jednostki. Uśmiechnął się i powiedział, że nie miałby z nim szans w walce. Piccolo zdenerwowany, użył jednego ze swoich najlepszych ataków. Lecz nie zrobiło to wrażenia na dobrze zbudowanym kosmicie. Nie chcąc tracić czasu, przybysz z kosmosu ruszył dalej. Podczas ww. zdażeń Goku i jego synek wylądowali na wyspie. Przywitali się z wszystkimi, a ci patrzyliz niedowierzaniem, że Goku ma syna. Gdy dowiedzieli się, że Gohan zamierza zostać wielkim naukowcem, jeszcze bardziej się zdziwili, gdyż Goku to najsilniejszy wojownik na Ziemi. Nagle Son Goku poczuł, że jakaś wielka KI zbliża się w ich stronę. Był przerażony. Pierwszy raz w życiu się bał! Po chwili okazało się, że to był ten osobnik, co przed chwilą odparł atak Piccola. Zaczął coś mówić, o tym, że Goku nie wypełnił jeszcze jakieś misji, mówiąc także do niego Kakarotto. Nikt nic nie rozumiał z tego co mówił. Przybysz zdziwił się i spytał Goku czy w dzieciństwie nie uderzył się przypadkiem mocno w głowę. Po chwili opowiedział mu jego historię. Pochodzi on z rasy Saiyan, której przedstawiciele podbijają planety, po czym niszczą wszystko co tam żyje i sprzedają je. Wszyscy nie mogli w to uwierzyć. "Przecież Goku nie ma w sobie ani grama zła" - myśleli. Powiedział także, że ma na imię Raditz i, że jest jego bratem. Nagle zauważył, że Goku, w przeciwieństwie do innych Saiyan nie ma ogona. Zdziwił się i spytał czemu go "usunął". "Przecież Saiyanie potrzebują go by podczas pełni księżyca zmienić się w wielką małpę, Oozaru, i mieć 10x większą moc" - mówił. Son Goku dalej był wszystkim zdziwiony. Inni jednak to już wiedzieli od dawna. Zdarzyło się to już bowiem kilka razy. Raditz teraz zaczął mówić, że ich rodzinna planety wybuchła w wyniku uderzenia meteorytu i przeżyło jedynie czterech Saiyan: on, Goku i dwóch innych, którzy pozostali na pewnej planecie. Miał dla Son Goku propozycje, mówił, że jeśli zabije przez 24h 100 ludzi i złoży ich zwłoki na wyspie, to będzie mógł się przyłączyć do nich i razem będą podbijać planety. po chwili zauważył Gohana. Chwycił go i wiedząc, że to napewno syn Goku, powiedział, że zabije Son Gohana, jeśli jego ojciec nie wypełni powierzonego mu zadania. I ruszył do swojego statku kosmicznego wraz z Gohanem. Wszyscy byli przerażeni. Nie mogli uwierzyć w to, co się stało. Goku pomyślał, że nie ma innego sposobu: musi pokonać Raditza w walce. Lecz wiedział, że sam nie da rady. Spośród jego przyjaciół także nie było nikogo o odpowiedniej mocy. Nagle pojawił się Piccolo. Powiedział, że pomoże Goku, ale to tylko chwilowy rozejm, ponieważ chce poknać Raditza, by mógł ponownie próbować zawładnąć Ziemią. Goku się zgodził i ruszyli za Radizem.

W tym samym czasie w innej strefie czasowej odbywał się XXII Turniej o tytuł Najlepszego pod Słońcem. W walce finałowej walczą Tienshinhan, wychowanek szkoły Żurawiego Pustelnika, a także Goku, lecz dużo młodszy od tego co poznaliśmy przed chwilą. Walka jest wyrównana. Tienshinhan ostrzega jednak Goku, że teraz wykona atak, który może go zabić jeśli nie zrobi uniku. Unosi się w górę, składa odpowiednio ręce i krzyczy: "Działo Qigong!". Nagle cała mata wybucha, pozostaje po niej jedynie wielka dziura. Goku na szczęście zdążył uciec. Nie potrafi jednak latać tak jak jego przeciwnik, więc zaczyna spadać. Jeśli spadnie za mate to przegra, więc myśli co zrobić by tak się nie stało. Zaczął wykonywać swój najlepszy atak - Kamehamehę! Lecz w ostatniej chwili, gdy już miał użyć jej, skierował ręce w tył i tym samym fala uderzeniowa "obiła go" w stronę przeciwnika, który dostał od Goku bardzo mocno głową w brzuch. Teraz obydwoje spadali na ziemię, gdyż mieli za mało energii. Goku jednak leciał niżej. Więc resztkami sił użył jeszcze jedną, dużo słabszą Kamhamehę. Dzięki temu wyhamował i jest na zwycięskiej pozycji. Zawodnicy zbliżają się do ziemi. Tienshinhan już prawie jest na ziemi, Goku tak samo. Lecz Goku uderza w przejeżdżający akurat samochód i jako pierwszy dotyka ziemię. Tak więc Najlepszym pod Słońcem jest Tienshinhan. Po chwili zawodnicy odzyskali siły. gdy Goku i przyjaciele mieli już iść, zjawił się Tienshinhan i zaproponował Son Goku połowe jego wygrany pieniężnej. Goku jednak odmówił. Przypomniał sobie, że zapomniał wziąć ze sobą swojego kija długo-krótka i smoczej kuli swjego dziadka. Jego najlepszy przyjaciel Kuririn powiedział, że Goku jest zmęczony po walce i pójdzie mu po jego rzeczy.

A w wymiarze czasowym starszego Son Goku nasi bohaterowie byli już na miejscu. Raditz się nie zdziwił, że przylecieli. Gohan był w statku swego wujka, ponieważ gdy płakał, tak mocno krzyczał, że Raditza strasznie uszy bolały. Statek natomiast leżał w kraterze, który powstał przy lądowaniu Saiyana. Po chwili rozpoczęła się walka. Son Goku i Piccolo śmiało atakowali Raditza, ale ten bez większego trudu bronił się. Gohan zauważył swego tatę. Widział jak bardzo obrywa od wroga. Son Gohan nie mógł powstrzymać złości, którą w sobie trzymał przez to, "żejakiś facet krzywdzi jego ojca". Zaczął krzyczeć, ale nikt go nie słyszał, ponieważ mały statek Raditza był dźwiękoszczelny. Son Gohan nie poddował się i krzyczał coraz głośniej.

A tymczasem Kuririn, w wymiarze młodszego Goku, wszedł do pomieszczenia, w którym Son Goku zostawił swój kij i smoczą kulę. Zdziwił się, ponieważ zauważył, że jakiś potwór atakuje sędziego, który prowadził turniej. Zaatakował więc go. Przeliczył jednak swoje możliwości i wróg obronił się bez większego trudu. Kuririn był zdziwiony, ale dalej atatkował. Po chwili tajemniczy osobnik także zaczął go atakować. Tak więc rozpoczęła się walka.

Gohan natomiast już resztkami sił się powstrzymywał od wybuchu gniewem. Widział cały czas jak Son Goku i Piccolo przegrywali z dużo silniejszym Raditzem. Nie mógł tego znieść. Jeszcze chwila i jego gniew "wyjdzie z niego".

A Kuririn dostawał tymczasem manto od swego rywala. Miał coraz mniej sił. Nawet nie myślał o tym, żeby zawołać kogoś z przyjaciół, tak był zajęty walką. Wróg atakował go bez ustanku. Na Kuririna posypywał się grad ciosów. Kuririn bronił się jak umiał, ale dostał 3/4 z tych ciosów, przez co wyleciał w tył. Ledwo wstał. Potwór uśmiechnął się i powiedział, że Kuririn za chwilę zginie i zaczął się koncentrować.

A Gohan już nie mógł wytrzymać. Krzyknął z całej siły. Jakie było jego zdziwienie, gdy obok niego pojawiło się coś w rodzaju dziury. Myślał, że może wyjdzie tędy z tego wstrętnego pojazdu. Bał się troche, ale pomyślał, że zaryzykuje.

Kuririn tymczasem czekał i koncentrował się do obrony ataku wroga. Ten natomiast był już gotów. Wyciągnął ręce przed siebie i już miał zaatakować biednego Kuririna, gdy Gohan [ten z wymiaru dorosłego Son Goku] spadł mu na głowę. Potwór stracił przytomność. Kuririnowi szczęka opadła. podszedł szybko do przeciwnika i wykończył go póki miał okazję. Sędzia bardzo się ucieszył i podziękował Gohanowi i Kuririnowi. Ale Gohan był bardzo zdziwiony, nie wiedział gdzie się znalazł.

Kuririn wziął to co miał, przywitał się z Gohanem i nagle na ziemi zobaczył coś w rodzaju chusteczki z jakimś dziwnym napisem. Poszedł z Gohanem do Żółwiego Pustelnika, Goku i innych. Pokazał mu tą chustę. Pustelnik zrobił wielkie oczy i omało zawału serca nie dostał! Wytłumaczył wszystkim o co chodzi. Był to znak Piccolo Daimao, demona, który wiele lat temu podbijał Ziemię. Był on nadzwyczaj silny. Nikt nie mógł się z nim mierzyć. Mistrz Boskiego [Żółwiego Pustelnika], Mutaito, był wtedy chyba najsilniejszym człowiekiem na kuli ziemskiej, więc wyzwał Piccolo do walki. Wiedział, że nie ma z nim szans, więc zdecydował się użyć przeciwko niemu Mafuby, techniki, za pomocą której miał uwięzić demona w odpowiednim pojemniku, lecz aby to się powiodło Mutaito musiał poświęcić swoje życie. Na szczęście wykorzystał swoją szansę i schwytał Piccolo, lecz chwilę potem zmarł. Teraz prawdopodobnie ktoś uwolnił go z tego pojemnika, które Pustelnik wrzucił potem do rzeki. Wszyscy byli zdziwieni i przerażeni, gdy to słuchali. Nie mogli uwierzyć własnym uszom. Po chwili Boski spytał się Kuririna skąd to ma. A Kuririn opowiedział mu całą historię i przedstawił reszcie Gohana. Ten cały czas był oszołomiony. Bulma się spytała go skąd jest. Gohan więc opowiedział reszcie swoją historię.

Tak więc nasi przyjaciele mieli teraz na głowie 2 problemy. I wogóle nie mieli pomysłu jak sobie z nimi poradzić, no chyba, że użyli by smoczych kul...

-----Proponowane zakończenie:-----

Po tym jak Goku ledwo co pokonał Piccolo Daimao, tak jak w anime, poleciał wraz z Żarłomirem do Karina. Tam dostał fasolkę Senzu i był już w pełni sił. Karin natomiast powiedział mu, że Piccolo przed śmiercią "zniósł" jajo, z którego wylęgnie się jego syn i prawdopodobnie zjawi się na następnym Tenkaichi Budokaichi, by zabić Goku. Powiedział mu także, że może mu pomóc przygotować się do walki z nim. Potrzebny do tego był jednak kij długo-krótek Goku, by mógł pójść do Wszechmogącego na nauki. Wtedy Son Goku zauważył, że nie ma go przy sobie. Wziął swoją chmurkę Kinto i poleciał w miejsce, gdzie się bił przed chwilką z Piccolo Daimao. Szukał kijka, lecz nie mógł go znaleźć. Pomyślał, że może Tienshinhan lub ktoś inny go wziął. Poleciał na Wyspę Żółwiego Pustelnika. Weszedł do Żółwiej Chaty i nie przywitał się nawet tylko kijka szukał. Wszyscy się zdziwili. Spytali się po co mu on. Goku zanlazł swą pamiątkę po dziadku, powiedział reszcie, że po to by trenować u Wszechmogącego i poleciał. Wszystkim szczęka opadła, nie mogli uwierzyć w to co usłyszeli. Goku natomiast był już na miejscu. Karin wraz z nim i Żarłomirem weszli na dach wieży. Karin kazał Goku wsadzić kijka do dziry, która tam się znajdowała. Dał mu ostatnie rady i powiedział, by kazał i kijowi się wydłużyć. Goku zrobił więc tak. Po chwili nie było już go widać.

Jak każdy fan DB wie, potem Goku trenował trochę z Mr.Popo. Potem spotkał się z Wszechmogącym. Wtedy poprosił go, o spełnienia życzenia poprzez Shenlonga. I tu jest zmiana w scenariuszu, by wszystko się zgadzało. Wszechmogący, chcąc podziękować Goku za uratowanie świata, pozwolił mu wypowiedzieć dwa życzenia. Son Goku wypowiedział więc takie:
1. "Chcę by wszystkie ofiary Piccolo Daimao znów ożyły!"
2. "Chciałbym by Gohan, mój nowy przyjaciel, mógł wrócić do swojego wymiaru, czy jakoś tak ^^!"


Oczywiście twórca gry może zmienić trochę powyższy scenariusz, ale to już zależy tylko od niego...


Autor: PokeBoy
email: ?