...: Strona :...
News
Archiwum
Redakcja
Chat ( 14 )
Forum
Księga Gości
Imprezy
Linki
Wymiana
Radio

- Download -
Programy
Gry
Zasoby
Music
Sound
Inne

- RPG Maker -
RPGMZ
RPGMV
RPGVXAce
RPGVX
RPGXP
RPGME
SimRPG95
RPG95
WRPGE

- Projekty -
Virtua Twierdza
Pogromca II

- Krypta -
Kompendium
Scenariusze
Questy
Artykuły

...: Buttony :...
Goniec RM (Archiwum)
Dragon Ball Nao
M.U.G.E.N Samouczek
Pokemon Crystal PBF
Pillars of Eternity POLSKA - największy portal Pillars of Eternity (Project Eternity)
Kroniki Fallathanu - Prawdziwy mmoRPG w przeglądarce



Modules -  the greatest and ultimate place for every tracked-music sympathizer
Jooble.org - pomożemy ci znaleźć godną pracę (domyślne wyszukiwanie: Game Developer)


Informacje || Problem z grami || Zgłoś nowe materiały
Download >> Gry


Grind Quest

Autor: Zombik

RPG Maker: VXAce
Wersja: Pełna
Gatunek: Dungeon Crawler
Język: Polski
Rozmiar: 112 MB
Ocena: 3/10

Informacje dodatkowe:
- Nie wymaga RTP

DOWNLOAD | DYSKUSJA FORUM


Zombik to jeden z niewielu twórców na Polskiej scenie makerowej, który na swoim koncie, może pochwalić się szeroką biblioteką jeśli chodzi o jego płodność związaną z RPG Makerem.

Na przestrzeni lat, miałem okazje zagrać w wiele tytułów, za których produkcje był on odpowiedzialny. Nie zamyka się w jednej sferze gatunkowej. Jest otwarty na nowe doświadczenia i próbuje swoich sił w każdej z nich. Oczywiście nie musi to być całościowo obrany kierunek gatunku. Bo w wielu przypadkach, są to tylko pewne elementy, które lubi ze sobą łączyć. W Zombika produkcjach, z całą pewnością nieodłącznym elementem, który zdecydowanie wychodzi mu na szóstkę z plusem, to wątek fabularny, dialogi i wprowadzony gracz do świata uniwersum, gdzie jest wręcz pochłaniany przez opowiedzianą historię. Doskonale wspominam takie produkcje jak "Hoia Baciu", "Lovro i Vesna" czy "Chantlicoatl".

Jednak czy Grind Quest, okaże się równie ekscytującym projektem jak pozostałe produkcje Zombika? Czy nowe doświadczenie, związane z obranym kierunkiem gry, jak sam określił "pseudo hack n slash", sprawdzi się w tym wydaniu? Czy może okaże się złym pomysłem?. Na te pytanie otrzymacie odpowiedź poniżej.

Grind Quest, to produkcja, która kładzie nacisk na eksploracje lokacji, która przeplatana jest elementami walki, z napotkanymi na drodze przeciwnikami. Z każdą to kolejną mapką poziom trudności przeciwników wzrasta, więc nieodłącznym elementem rozgrywki jest lewelowanie bohaterów, których na różnych etapach gry, można między sobą wymieniać (tak pokrótce, można podsumować całą zabawę w tym tytule).

Ogólnie rozgrywka na początku bardzo mnie pochłonęła. Elementy zaskoczenia i chwilowego zastanowienia, nad tym, w którą stronę iść, by przeciwnicy mocno nie dali mi w kość i znaleźć wejście, prowadzące mnie w odpowiednim kierunku. Znajdywanie na różnych etapach gry, bohaterów, których mogłem wymieniać między sobą, tak by moja drużyna była idealna i umiejętności każdego z bohaterów, się uzupełniały.
Dużą frajdą było dla mnie wbijanie poziomów, by podbić swoje statystyki i abym mógł szybciej siekać przeciwników napotkanych na swojej drodze.
Nie zaprzeczam, że wybijałem jak najwięcej potworów jak się da, bym w obozowisku, u handlarza, mógł zakupić lepszy oręż dla bohaterów za zgromadzone pieniądze.
Poziom trudności zdecydowanie wpływa na rozgrywkę. Na początku przyznaję, że to wszystko idzie wręcz topornie. Wbijanie lewelu, nabijanie doświadczenia, czy zdobywanie pieniędzy nie należy do łatwych zadań i trzeba kombinować. Z czasem, przy dołączeniu kompanów do drużyny idzie to sprawniej. Powiedziałbym, że balans (statystyki bohaterów jak i przeciwników) jest tutaj zachowany. Wiadomo, z lepszym orędziem, o wiele prościej jest przebrnąć przez liczną hordę przeciwników, ale na drodze można napotkać i takich, którzy stawiają opór, a wtenczas sprawy nie idą tak gładko., to tak gładko niestety nie idzie.

Te emocje, ogrywając tytuł towarzyszyły mi przez pierwszą godzinę. Na dalszym etapie, niestety przeistoczyły się w negatywy, które stawały się dla mnie męczące, niżeli podtrzymujące moje pierwsze wrażenie z gry. Na wstępie, co rzuciło mi się w oczy, to komplety brak wątku fabularnego i praktycznie zerowe dialogi. Nie oceniam tutaj gry przez pryzmat tego, bo miałem ochotę zagrać w produkcje, która fabularnie mnie pochłonie i trafiłem na Grind Quest'a, lecz nawet w grach gatunkowo dungeon crawler, spokojnie elementy fabularne jak najbardziej można zaimplementować i wręcz, są one wskazane. Tutaj natomiast, tego po prostu nie ma.
Na początku rozgrywki otrzymujemy szeroką bazę bohaterów, na których można się zdecydować by rozpocząć jednym z nimi rozgrywkę. Każdy z nich, posiada swoją klasę i przypisane umiejętności, jednak dalej, kompletnie nie ma to żadnego przełożenia na rozgrywkę. Faktycznie, zróżnicowanie jakieś w umiejętnościach jest - ale powtórka, w większości, nie mają one znaczenia w samej walce. Uważam, że poza animacją i nazwą, po prostu się niczym nie od siebie różnią.
Dalsze poważniejsze rozterki dotyczą balansu. Tak, wcześniej wspominałem, że jest on odczuwalny. Jednak rozrzut statystyczny jest zbyt ogromny. Na przykładzie, względnie poziomem jestem zbliżony do przeciwnika, jednak jego jedna umiejętność jest w stanie mi odebrać większość moich punktów zdrowia, co często skutkowało przeze mnie zapisywaniem gry przed każdą walką w obawie, że przegram. Ekwipunek, mając na myśli dostępne bronie do zakupu, też nie należy do obfitego. Zróżnicowania pomiędzy broniami nie ma. Po prostu są one widoczne tylko na poziomie wskazanych cyferek. Bez dodatkowych efektów, umiejętności, czy osłon. które po czasie i tak stają się zdatne, bo przeciwnicy są na tyle silni, że nawet i bronie dają słaby progres.

No i największa rzecz, która wręcz mnie rozpalała do czerwoności to ciągła bieganina do obozu w celu wyleczenia drużyny. Doprawdy ten problem występuje już na samym początku gry. Przed każdą walką, biegałem, by się uleczyć, gdzie podróż była poprzedzana trzykrotnym zapisywaniem, by jakiś stworek w trakcie powrotu mnie nie złapał i nie zabił. Pamiętajmy, że gra jest oparta tylko i wyłącznie na walce, można sobie wyobrazić ile razy takie podróże się odbywały i jak bardzo są w stanie wyprowadzić z równowagi gracza. Jednak to jeszcze nie koniec. Bo na początku miałem to szczęście, że Zombikiem podpowiadał, w jakim iść kierunku, jednak kiedy grałem już sam, musiałem wracać co walkę do obozu i jeszcze motałem się po alejkach, bo jak to wiadomo, rzeczą ludzką jest błądzić. Po prostu, określając to w sposób bardzo delikatny, tragedia.

Sama oprawa audiowizualna. Sprowadzona jest do grafik RTP i kilku dźwięków, zaimplementowanych przez Zombika. Mapki są schludne i czyste. Nie ma w nich bezsensownie nawalonych obiektów, a wręcz przeciwnie, bo lokacje cieszyły moje oczy i osobiście mi się podobały. Oczywiście pod względem wizualnym, bo technicznie, bieganina w labiryncie, nie znając zbyt dobrze drogi, nie jest nikomu wskazana :).

Podsumowując, gra z pewnością posiada potencjał. Nie chcę by Zombik miał świadomość, że tą recenzją grę skreślam i nadaje się ona dla mnie do wyrzucenia. Nie, nie, nie, Pomysł jest dobry, ale wykonanie trzeba odrobinę doszlifować. Bo kiedy w grze, kładę nacisk na jedną konkretną mechanikę (w tym wypadku walkę), to fajnie by było, aby ona była unikatowa i mocno doszlifowana. Pierwsze co mi przyszło na myśl i o czym wspominałem autorowi, kiedy grę testowałem. To fajnie by było zrobić ABS i to taki dynamiczny, z umiejętnościami, bieganiną, odskokami i szybkimi atakami. Nie ukrywam, że po przeczytaniu opisu na forum, wręcz byłem na to nastawiony, że gra będzie oferować dynamiczny system walki, niżeli tradycyjny domyślny system walki z programu. Dodatkowo, dopracować bronie, statusy, umiejętności i zróżnicowanie wśród bohaterów. Aby każdy z nich był wyjątkowy na swój sposób, miał w sobie coś co może się przydać dla całej drużyny i gracza nastawi na chwilę zastanowienia, którego bohatera wybrać do swojej drużyny, który wniesie najwięcej korzyści. No i najważniejsze to wątek fabularny, nawet coś prostego, (wojownik ratuje księżniczkę, po drodze spotyka bossów, których musi pokonać). Jakieś proste zdania, niby nic, ale bez nich, brak jest bardzo odczuwalny. Dialogi, przemyślenia bohatera, cokolwiek... Tak to mamy do czynienia z prostą mechaniką i zabawą.

Póki co Grind Quest, jest tytułem, który został zamordowany przez swój gatunek. Miały być walki, miały być bronie, miało być wielu bohaterów, pomysł dobry, ale wykonanie poszło kompletnie nie w tym kierunku, jakim powinno. Ogromny niewykorzystany potencjał, który mam cichą nadzieję, Zombik kiedyś odświeży i pokaże jak takie gry powinny na poważnie wyglądać.

Z kompanami na podbój szlamu!
Brrrr... Lodowa jaskinia, zimno tutaj.
Czy ona chce nas zamienić w kamień?
Dychy jaskini nawiedzają Maję, Mirmiła i Therę


Tekst: Rubin
email: rubinrpg@wp.pl