...: Strona :...
News
Archiwum
Redakcja
Chat ( 2 )
Forum
Księga Gości
Imprezy
Linki
Wymiana
Radio

- Download -
Programy
Gry
Zasoby
Music
Sound
ICO

- RPG Maker -
RPGMV
RPGVXAce
RPGVX
RPGXP
RPGME
Sim RPG 95
RPG95

- Projekty -
Virtua Twierdza

- Krypta -
Kompendium
Scenariusze
Questy
Artykuły

...: Buttony :...
Anime Gakure
Polska Manga
Dragon Ball Nao
Słodki Flirt - gra o randkach
Radio Aoi - najlepsze radio z muzyką azjatycką
Alchemic
M.U.G.E.N Samouczek
Pokemon Valhalla
Tsukuru Archive
Crasher World
Pillars of Eternity POLSKA — największy portal Pillars of Eternity (Project Eternity)
fallout walkthrough, fallout playground, video game walkthrough, playground, walkthrough, games
Kroniki Fallathanu - Prawdziwy mmoRPG w przeglądarce
Modules -  the greatest and ultimate place for every tracked-music sympathizer


Informacje || Problem z grami || Zgłoś nowe materiały
Download >> Gry


Krew Zdrajcy

Autor: Ravenone

RPG Maker: XP
Wersja: Pełna
Gatunek: Action RPG
Język: Polski
Rozmiar: 446 MB
Ocena: 8/10

Informacje dodatkowe:
- nie wymaga programu

DOWNLOAD


Ravenone wraca do akcji - wstęp. Dobrze znany na polskiej scenie RPG Makera autor trylogii Wrota Arkany odżegnywał się onegdaj publicznie od tego, że kiedykolwiek jeszcze porwie się na szaleństwo tworzenia długiej gry w RPG Makerze. Ale najwidoczniej natura ciągnie wilka do lasu, bo Krew Zdrajcy to powrót do korzeni klasycznego, RPG-owego grania - kilkunastogodzinna epopeja wypełniona po brzegi walkami i questami. Dla niektórych gratka, dla innych kolejna, trochę już nudnawa mutacja znanego schematu. Co by jednak o tym nie sądzić, kolejna produkcja ravenone'a jest, póki co, scenowym wydarzeniem roku i z pewnością warto bliżej jej się przyjrzeć.

Jak po raz kolejny uratować świat i na kogo tym razem wypadło? - fabuła i bohaterowie. Fabuła gry skupia się na tradycyjnym w RPG ratowaniu świata, a sposób jej prowadzenia jest równie zgodny z regułami sztuki. Mamy więc zadania główne, które są osią napędową fabuły, oraz poboczne, dzięki którym poznajemy świat gry, nabijamy kabzę i zdobywamy doświadczenie. Tym razem ostatnią deską ratunku jest pewien artefakt, zaginiony jakiś czas temu w tajemniczych okolicznościach. Jego poszukiwaniem zajmie się niejaki Jarun, kolejny w dziejach gatunku bohater z przypadku. Poznajemy go w momencie, gdy rozpoczyna karierę najemnika Smoczego Korpusu, organizacji, dzięki której udaje mu się nie zakończyć żywota w rękach małodobrego mistrza. Aby więc spłacić ów dług wdzięczności, nasz heros, nie deliberując zbytnio nas słusznością poczynań swojego nowego szefostwa, rzuca się w wir działania. Przyjdzie mu przy tym przemierzyć całe rozległe królestwo Midghardu, pełne dzikich bestii oraz skłóconych ze sobą przedstawicieli różnych gatunków mniej lub bardziej rozumnych istot.

Krew Zdrajcy to, według autora, gra wyborów. Rzeczywiście, wiele razy będzie nam dane decydować się na jedną spośród kilku opcji dialogowych i nie zawsze będzie to tylko wybór bardziej nam odpowiadającego tekstu. Wiele zadań można zakończyć na różne sposoby, co ma wpływ na fabułę i ostateczny finał gry. Jednym z celów takiego zabiegu było również to, aby charakter głównego bohatera był niejako współtworzony przez gracza, co jednak udało się, hm, tak sobie. Mój Jarun w wersji sympatycznej był po prostu nudny, a gdy grałam drugi raz i wybierałam aroganckie odpowiedzi, to tak nie lubiłam mojego bohatera, że trzymałam kciuki za znieważanych i tylko czekałam na rozkoszny moment, gdy ktoś wreszcie nie wytrzyma i strzeli Jaruna w gębę. Więc tak źle, a tak niedobrze. Niemniej jednak za jakieś urozmaicenie można to uznać, choć danie wyboru jedynie między ugrzecznieniem a chamstwem to zwyczajne pójście na łatwiznę. Zwłaszcza, że dialogi w grze nie są złe, przy niektórych szczerze się uśmiałam, nie mam więc wątpliwości, że autora stać w tej kwestii na więcej.

O rany, to naprawdę RPG Maker? - oprawa audiowizualna. Pierwsze, co rzuca się w oczy po uruchomieniu gry to jej nietypowy, jak na RM-a, wygląd. W całości jest ona oparta na izometrycznych grafikach, co od początku wzbudziło niemałe poruszenie - znaleźli się nawet tacy, którzy podejrzewali, że Krew Zdrajcy będzie produkcją w 3D. A jak prezentuje się to w grze? Otóż całkiem nieźle. Lokacje są zróżnicowane, ale dość spójne stylistycznie, a całość ma fajny, mroczny klimat. Pewnym zgrzytem są nieszczególnie ładne grafiki postaci oraz trafiające się tu i ówdzie problemy z proporcjami poszczególnych elementów. Niemniej jednak świat zwiedza się naprawdę przyjemnie, a liczne skosy można gładko przejść dzięki możliwości poruszania się w ośmiu kierunkach.

Również walki są ładnie animowane, wokoło postaci fruwają cyferki obrazujące ilość zadanych obrażeń, a grafika bohatera zmienia się w zależności od założonej broni bądź nałożonego statusu. Całości dopełnia pasująca klimatem oprawa - zgrabny i funkcjonalny HUD, menu z dziennikiem zadań, starannie wykonane okna rozwoju postaci, minimapa, dzięki której nie zaskoczy nas żaden wyskakujący z nagła potworek, a także estetyczny i bardzo użyteczny dodatek - interaktywna mapa świata, która ogranicza do niezbędnego minimum konieczność wielokrotnych podróży po bezdrożach Midghardu. Oprawa audio również jest mocną stroną produkcji - zarówno muzyka jak i dźwięki dobrze budują melancholijny nastrój samotnej wędrówki po rozległym świecie.

Szybki refleks i zręczne palce mile widziane - system walki. W odróżnieniu od swoich poprzednich gier ravenone zdecydował się tym razem na system walki w czasie rzeczywistym, a konkretnie Mr. Mo ABS. W założeniu miało to zdynamizować grę, co zresztą po części się udało, ale też przy okazji przysporzyło sporo problemów technicznych. Nie wszystkie udało się autorowi rozwiązać, a jedną z konsekwencji tego stanu rzeczy jest fakt, że grę możemy swobodnie zapisywać tylko w miejscach, w których z nikim nie walczymy. Na mapach z przeciwnikami do zapisu gry służą specjalne kryształy, przy których możemy również rozwinąć naszą postać. Ocalał też niestety problem z klawiszami, pod które przypisujemy do użycia zdolności - nie zawsze chcą one działać tak, jak powinny, co bywa nieco uciążliwe.

A jak prezentuje się sama walka? Zależy to w dużej mierze od tego, jaką strategię przyjmiemy. Można walczyć na dystans, używając łuku lub zaklęć. Miłośnicy bezpośrednich, męskich starć w zwarciu również nie będą rozczarowani - odpowiedni rozwój zdolności bohatera oraz spory wybór ekwipunku pozwoli na stworzenie postaci zdolnej podjąć równą walkę z każdym przeciwnikiem. Poziom trudności potyczek gracze oceniają bardzo różnie, ale jak to zwykle bywa - na początku może być ciężko, a potem jest coraz łatwiej. Ważna jest taktyka, pojedynczy przeciwnik rzadko kiedy sprawi nam kłopoty (no chyba, że używa jakichś złośliwych czarów typu paraliż), ale już otoczenie przez większą ich gromadę to niemal gwarantowany game over. A że przeciwników jest sporo, to przyda się graczom spora doza cierpliwości - z walkami trochę czasu schodzi. Ale jeśli ktoś ma w sobie duszę zabijaki, to z niekłamaną radością będzie czynić pośród leśnej zwierzyny, hord nieumarłych i różnych bagienno-skalnych dziwadeł niezłe spustoszenie. Od czasu do czasu dostaniemy też w tej robocie pomocników, co jest urozmaiceniem ciekawym, ale też i trochę denerwującym, bo na dobrostan chwilowych towarzyszy broni trzeba bardzo uważać. Poza tym, że podgryzają ich wrogowie, to zdarzyć się może, że w ferworze walki niezbyt precyzyjnie wycelujemy i zamiast przeciwnika solidnie obijemy naszego kompana, a jego zgon to również zakończenie żywota głównego bohatera. Jednak pomimo tych wszystkich mankamentów w walkach jest ciekawie, choć ich mnogość może z czasem okazać się nieco nużąca.

Mnóstwo fajnych zabawek - mechanika i dodatki. W tym aspekcie autor sporo się napracował i trzeba przyznać, że z bardzo dobrym skutkiem. Już na wstępie wita nas miła konieczność wybrania dla naszego herosa jednej z sześciu klas, a potem robi się jeszcze ciekawiej. System rozwoju postaci jest bodaj najbardziej zaawansowany spośród tych, jakie można znaleźć w polskich makerówkach. Poza rozdawaniem punktów celem podrasowania poszczególnych statystyk, możemy jeszcze rozwijać wybrane talenty oraz uczyć się zdolności specjalnych z właściwego każdej klasie drzewka umiejętności. Do wyboru mamy zdolności pasywne, które poprawiają statystyki postaci, lub umiejętności przydatne bezpośrednio w boju, każdą na trzech poziomach. Jeśli chodzi o talenty, to tu uświadczymy prawdziwej klęski urodzaju - jest między innymi moje ulubione kowalstwo, alchemia, otwieranie zamków, przeszukiwanie skrzyń, zielarstwo i jeszcze kilka innych, a w dodatku każdy może mieć cztery poziomy. Aż przykro, że za awans na kolejny poziom dostajemy tylko jeden punkt do wydania na te rarytasy, bo chciałoby się spróbować wszystkiego. Ale i tak bardzo prawdopodobne jest, że nasz bohater będzie niepowtarzalny - ilość kombinacji poszczególnych możliwości budowania postaci jest po prostu olbrzymia i każdy może pobawić się tym, co lubi najbardziej.

Skoro mamy alchemię i kowalstwo, to domyślić się można łatwo, że w trakcie wędrówki znajdziemy też sporo rzeczy do zebrania - poza obowiązkowymi skrzynkami będzie to cała masa roślin i różnego rodzaju metali. W grze mamy również system dnia i nocy. Poza tym, że pozwala nam on obejrzeć różne odcienie mapek, przydaje się także przy niektórych zadaniach. Niektóre postacie i potwory spotkamy bowiem tylko w nocy, zaś np. zakupy zrobimy tylko za dnia. Od czasu do czasu przyjdzie nam też dokonywać działań nie całkiem społecznie akceptowanych, co zdecydowanie lepiej czynić pod dyskretną osłoną ciemności. Aby zaś czas oczekiwania na właściwą porę doby nie dłużył nam się w nieskończoność, autor zapobiegliwie rozpalił w grze sporo ognisk, przy których możemy usiąść i spokojnie na nią poczekać.

Poza tymi głównymi atrakcjami jest też kilka innych, pomniejszych. Można na przykład w prosty sposób rozbrajać pułapki i kolce czy czytać księgi opisujące świat lub rozwijające umiejętności bohatera, ale mnie najbardziej urzekł pewien ogromnie sympatyczny drobiazg - otóż w Krwi Zdrajcy możemy odblokowywać osiągnięcia. Dostajemy je np. za zabicie określonej ilości danego rodzaju przeciwników lub rozbrajanie wzmiankowanych wcześniej pułapek. Aż się prosi, żeby na końcu dało się te odblokowane obejrzeć w osobistym hall of fame - trochę szkoda, że autor o to nie zadbał. Ale i tak nie ma co narzekać - bez dwóch zdań ten aspekt gry to jedna z jej najmocniejszych stron.

No to w końcu jak było? - wrażenia. W Krew Zdrajcy gra się dobrze, momentami nawet bardzo. Otoczenie nieźle wygląda, fabuła, choć mało odkrywcza, to trzyma się kupy i płynnie idzie do przodu, akcenty humorystyczne dodają całości smaku, a walki są wciągające. To wszystko jednak nie zmienia faktu, że gra ma swoje mankamenty. Bodaj największym z nich jest osoba głównego bohatera. Jarun, pomimo wszelkich zabiegów autora, jest postacią w gruncie rzeczy bardzo bezbarwną. Pokornie godzi się ze swoim losem i najczęściej bezrefleksyjnie robi to, co akurat mu nakazano. Gdyby nadać mu nieco charakteru i sensownej motywacji to całość mocno by zyskała. Druga sprawa to finał gry. Zakończeniem Krwi Zdrajcy jest opis dalszych dziejów królestwa Midghardu i losów Jaruna, różny w zależności od dokonanych wcześniej przez gracza wyborów. Tak czy siak dowiadujemy się jednak, że wydarzenia przedstawione w fabule są w zasadzie wstępem do kompletnego przemeblowania świata gry, gdy tymczasem w niej samej nie uświadczymy najmniejszego nawet zaskoczenia czy zwrotu akcji. A sam opis konsekwencji poczynań naszego drewnianego herosa pozostawia wyłącznie niedosyt, jakby ktoś urwał opowiadanie historii akurat w momencie, kiedy zaczynało się robić ciekawie. Choć ten akurat uszczerbek może się jeszcze doczekać korekty, scenowe wróble ćwierkają bowiem, że nie można wykluczyć, iż za jakiś czas doczekamy się drugiej części przygód Jaruna. A w oczekiwaniu na nią zapraszam tych, którzy jeszcze nie mieli ku temu okazji, do rozpoczęcia przygody z częścią pierwszą - bo niezależnie od wszelkich zastrzeżeń naprawdę warto.

Jeśli chodzi o rozwój postaci, to - jak widać - jest z czego wybierać.

Nec Hercules contra plures, czyli: i Herkules dupa, kiedy wrogów kupa.
Mapa Midghardu - niebrzydka rzecz i w dodatku ma interesujące zastosowanie praktyczne.
No pewnie. I tak zostało do dziś.


Tekst: Kleo
email: mail_kleo@o2.pl