...: Strona :...
News
Archiwum
Redakcja
Chat ( 0 )
Forum
Księga Gości
Imprezy
Linki
Wymiana
Radio

- Download -
Programy
Gry
Zasoby
Music
Sound
Inne

- RPG Maker -
RPGMZ
RPGMV
RPGVXAce
RPGVX
RPGXP
RPGME
SimRPG95
RPG95
WRPGE

- Projekty -
Virtua Twierdza
Pogromca II

- Krypta -
Kompendium
Scenariusze
Questy
Artykuły

...: Buttony :...
Goniec RM (Archiwum)
Dragon Ball Nao
M.U.G.E.N Samouczek
Pokemon Valhalla
Pokemon Crystal PBF
Pillars of Eternity POLSKA - największy portal Pillars of Eternity (Project Eternity)
Kroniki Fallathanu - Prawdziwy mmoRPG w przeglądarce



Modules -  the greatest and ultimate place for every tracked-music sympathizer
Jooble.org - pomożemy ci znaleźć godną pracę (domyślne wyszukiwanie: Game Developer)


Informacje || Problem z grami || Zgłoś nowe materiały
Download >> Gry


Platinum Moon

Autor: Sarge

RPG Maker: 2000
Wersja: Demo
Gatunek: Przygodowa
Język: Polski
Rozmiar: 4.19 MB
Ocena: 3/10

Informacje dodatkowe:
- Brak

DOWNLOAD | DYSKUSJA FORUM


Pierwszy w życiu projekt w RPG Makerze - Platinum Moon. Autor nie sądził kiedykolwiek, że do tego dojdzie, ale od jakiegoś czasu tworzył regularnie i zdecydował się opublikować stosowną zapowiedź w 2007 roku.
Sarge, tworząc tę grę, był zainspirowany wieloma grami spod RPG Makera, ale także i z chęci dołożenia swojej cegiełki do całej budowli zwanej sceną.


Canadia nie była miejscem przeznaczonym dla zwykłych obywateli. Swoją siedzibę miała akademia szkoląca przyszłych, potencjalnych wojowników. Szkoła, dość ostrożnie dobierała kolejnych kadetów, aby zapewnić jej odpowiedni poziom i uznanie w świecie. Najbardziej uznaną osobą obecnie był Dargan. Mężczyzna po 20-tce, który trafił do niej już kilka lat temu... Tutaj też, poznał nowego przyjaciela - Palimesa, z którym dzielił pokój. był on zresztą drugim w hierarchii najbardziej uznanych kadetów w akademii. Obaj przez te kilka lat znajomości zdążyli się ze sobą zżyć, co powinno przydać się im w nowym zadaniu, które będzie początkiem wielkiej przygody...

W czasie jednej z wypraw dwójka przyjaciół odkrywa siedzibę gangu, na którego czele stoi człowiek o imieniu Dezer. Sprawa okazuje się jednak dużo poważniejsza, niż się początkowo wydawało. Dezer jest na tropie trzech żywiołów, których połączenie pozwoli uzyskać Platinum Moon. Legendarne źródło energii, które niegdyś wydawało się być zniszczone. Jak się okazuje, nie jest to do końca prawdą, a gdy pojawia się możliwość zawładnięcia czymś tak potężnym, w grę wchodzą losy, całego świata, gdy owe źródło, może trafić do niepowołanych rąk.
Wcielimy się właśnie w rolę Dargana, który wraz z Palimesem rozpocznie pogoń za Dezerem w celu powstrzymania jego zamiarów. Nic nie będzie mogło być do końca jasne, gdy do drużyny będzie musiał dołączyć jeszcze niedawny wróg tej dwójki. Pojawią się pytania komu ufać, a czasu będzie coraz bardziej brakować, gdyż Dezer będzie coraz bliżej swojego celu.

Fabularnie, jak widać z opisu mogłoby się wydawać że produkcja zaserwuje ogromny świat w którym przyjdzie uczestniczyć graczowi.
Niestety, nijak to się ma do rzeczywistości, ponieważ po krótkim czasie, fabuła staje się monotonna i nudna, chodź posiada jakiś tam klimat. Gdy akcja zaczęła się jakoś rozkręcać i coś zaczęło się dziać, za chwile cała ekstaza opadała, bo się dość szybko kończyło.
Dialogi nie są najwyższych lotów, a wręcz mogę iść dalej, ponieważ ich naiwność z czasem zaczyna śmieszyć, a zarazem wywoływać zażenowanie. Na początku po wprowadzeniu, byłem nastawiony na poważną produkcję, gdzie przyjdzie mi zagłębić się w historię i w świat Platinum Moon, jednak poziom dialogów, przełożenie fabuły na rozgrywkę, kompletnie tego nie odzwierciedlają, a wielka szkoda.

Mechanicznie, Platinum Moon, zawiera trochę niedoróbek i jest niedopracowany. Zaczynając od początku, na co zwróciłem uwagę to sam balans rozgrywki. Od początku miałem poczucie że statystyki punktów życia jak i potworów są na tyle zawyżone że sztucznie wydłużają rozgrywkę.
Dodatkowo, tytuł serwuje podstawowy system walki, co przekłada się na puste lokacje i ataki potworów odbywają się w losowym trybie. Poziom trudności, uważam że jest do skorygowania, bo na początku co prawda, wszystko idzie gładko, ale później można odczuć tę ciężkie i dosyć wygórowane statystyki u wrogów.
Na domiar złego, produkcja stawia na surwiwal i zwiedzanie lokacji. W tym tytule zdecydowanie przyjdzie się graczowi nachodzić i to przyjdzie już odczuć od początku rozgrywki. Jak liczyłem, w drodze przez las, przeszedłem chyba przez 6 mapek, obfite w zieleń i masę drzew, oraz to co mi mocno zapadło w pamięci to jaskinia której poszukuje bohater. Po wejściu do niej musimy przedostać się na jej drugi koniec. Typowe, ale w trakcie podróży przez nią musimy przejść przez masę korytarzy, które są puste, a gracza atakują grupki potworów. Po wyjściu z jaskini, okazuje się że trzeba zawrócić i przy wyjściu w drodze powrotnej, jaskinia się zawala i po raz trzeci, graczowi przyjdzie chodzić po pustej jaskini gdzie atakowany będzie przez potwory.
Sztuczne, niepotrzebne wydłużanie rozgrywki, które nie jednego gracza wyprowadzą z równowagi i ja, przyznaje że po sytuacji z jaskinią również się do nich zaliczałem.
Ponadto, mapy są niedopracowane, nie dość że są puste i nie ma na nich chociażby chodzących widocznych charsetów potworów, to w dodatku pierwszą skrzynkę można spotkać po 'bardzooo' długim czasie. Nie ma możliwości, znajdywania przedmiotów, broni, czegokolwiek. Autor zmusza gracza do chodzenia i zwiedzania wielu mapek, ale one nie oferują zupełnie nic. Poza ładną oprawą graficzną, świeci pustymi przestrzeniami.
Dodatkowo autor stawia na zapisywanie gry w wyznaczonych momentach, co w połączeniu z pustymi mapkami które są sklonowane razy trzy, nie wpłynęło pozytywnie na postrzeganie tego tytułu. Na moje, są to typowe podręcznikowe nowatorskie błędy jakie są popełniane w pierwszych grach makerowych.

Oprawa graficzna, składa się z mieszanki z podstawowych zasobów RTP, jak i wplątaniem facesetów i chipów z różnych bajek. Lokacje są utrzymywane co prawda w tym samym stylu i jest zachowana względna logika (mam tutaj na myśli że jak na jednej mapie jest zieleń, to na drugiej nie pojawia się zima), logika stylistyczną autor zachował. Chodź od technicznej strony zdarzają się potknięcia, np. krawędzi drzew, czy ściany w namiotach.
Jak wspominałem powyżej mapki prezentują się ładnie, lasy, wioski, wnętrza wyglądają poprawnie, jednak to co się rzuca w oczy to ogromne puste przestrzenie i braki w urozmaiceniach np. skrzynki które gracz mógłby znaleźć w lesie, czy jaskini, zwoje z czarami, mikstury, czy cokolwiek, pustka, pustka, pustka i jeszcze raz pustka.
Tytuł podobał mi się jedynie od strony muzycznej, fakt, tutaj przyjdzie graczowi usłyszeć dużo niestandardowych dźwięków w tle, które nieco odmulają gracza i nie uda się zasnąć przy tytule.
Dźwięki są przyjemne i poprawnie dobrane, nie narzucają się i nie czuć ich braku. Autor w tym aspekcie spisał się na medal.

Od technicznej stromy, tytuł posiada trochę błędów, nie ma co ukrywać.
Nie chce tutaj punktować autora, co jest źle, ponieważ wystarczająco dostał już wskazówek, od graczy, którzy mieli okazje zagrać w grę, jednak, są to błędy, które rzucają się w oczy i przy pełnej wersji wypadałoby je poprawić.

Podsumowując, Platinum Moon, jest tytułem mocno specyficznym. Podstawowe RTP, fabuła co prawda jest jakaś zawarta, ale z drugiej strony psują ją dialogi i nie ma kompletnego zastosowania w świecie gry i brakuje w niej jakiegoś mocnego wejścia z kopniaka, który podkręci atmosferę.
Mapki puste, podstawowy system walki i dosyć interesujące dźwięki. W całości tytuł sprowadza się do tej kategorii, gdzie gracz zagra w niego raz, ale raczej już do tej produkcji nie wróci.
Zdecydowanie należy go mocno doszlifować od strony technicznej, oraz dopracować od strony fabularnej. Chodź uważam że nie przyjdzie nam zagrać w pełną wersję, bo demówka została wydana w 2007 roku i do tej pory pełna wersja nie ujrzała światła dziennego.

Musze odnaleźć generała.
Wejście zostało zawalone przez skały, musze się stąd wydostać.
W poszukiwaniu wejścia do jaskini, ale pusto w tym lesie.
Zadanie od generała.


Tekst: Rubin
email: rubinrpg@wp.pl