...: Strona :...
News
Archiwum
Redakcja
Chat ( 2 )
Forum
Księga Gości
Imprezy
Linki
Wymiana
Radio

- Download -
Programy
Gry
Zasoby
Music
Sound
ICO

- RPG Maker -
RPGMV
RPGVXAce
RPGVX
RPGXP
RPGME
Sim RPG 95
RPG95

- Projekty -
Virtua Twierdza

- Krypta -
Kompendium
Scenariusze
Questy
Artykuły

...: Buttony :...
Anime Gakure
Polska Manga
Dragon Ball Nao
Słodki Flirt - gra o randkach
Radio Aoi - najlepsze radio z muzyką azjatycką
Alchemic
M.U.G.E.N Samouczek
Pokemon Valhalla
Tsukuru Archive
Crasher World
Pillars of Eternity POLSKA — największy portal Pillars of Eternity (Project Eternity)
fallout walkthrough, fallout playground, video game walkthrough, playground, walkthrough, games
Kroniki Fallathanu - Prawdziwy mmoRPG w przeglądarce
Modules -  the greatest and ultimate place for every tracked-music sympathizer


Informacje || Problem z grami || Zgłoś nowe materiały
Download >> Gry


Wrota Arkany Geneza

Autor: Ravenone

RPG Maker: XP
Wersja: Pełna
Gatunek: RPG
Język: Polski
Rozmiar: 232 MB
Ocena: 9/10

Informacje dodatkowe:
- nie wymaga programu

DOWNLOAD


Kto grał we Wrota Arkany, ten wie, że we wszystkich dotychczasowych odsłonach trylogii (a teraz już tetralogii) zasadnicza robota, jaka jest do wykonania, to ratowanie świata. W Genezie jest jednak inaczej - choć nie wszystkie RPG-owe schematy ravenone postanowił porzucić, to tego akurat się pozbył, co - przynajmniej moim zdaniem - zdecydowanie wyszło grze na dobre.

Tło fabularne gry stanowi, zgodnie z tytułem, geneza akmarońskiego konfliktu - będzie nam dane spotkać kilka znajomych postaci, dowiedzieć się, skąd i dlaczego wziął się w tym świecie demon Ivaraz, przekonamy się także, jak niewielka iskra może czasem wzniecić ogromny pożar, a nieistotne z pozoru wydarzenia spowodować nieoczekiwanie dalekosiężne konsekwencje. Na tym, wydawałoby się, ponurym tle, toczy się akcja gry - i tu niespodzianka, bo nie jest ona nawet w najmniejszym stopniu ponura. Wręcz przeciwnie, Geneza ma lekki, niefrasobliwy klimat łotrzykowskiej opowieści, a zdarzenia i dialogi skrzą się humorem. Głównym bohaterem tej części Wrót nie jest szlachetny (i trochę nudny), etatowy zbawca świata, Elroar (ten pokazuje się tylko w niewielkim, acz kontrowersyjnym epizodzie), ale jego niemal całkowite przeciwieństwo - półelf Cahil, przystojny, egocentryczny złodziejaszek o zawadiackim uroku, który prawdopodobnie bardziej przypadnie do gustu żeńskiej (nielicznej, niestety) części RM-owej publiczności. Towarzyszy mu plejada barwnych postaci, wśród których zdecydowanie wyróżnia się mój (i chyba większości graczy) ulubieniec - przemądrzały goblin Zlatan.

A co owa barwna kompania będzie czynić, skoro ratowanie świata tym razem poszło w odstawkę? Jak na bandę rzezimieszków przystało, głównie będzie dbać o swój dobrostan - wszelkimi dostępnymi metodami, wśród których znaleźć można wykonywanie prostych i bardziej skomplikowanych zleceń, kradzieże, mordobicia, walki na arenach, tudzież doskonalenie się w różnych rzemiosłach. W grze mamy możliwość pokierowania poczynaniami każdego z czwórki członków Zielonej Kompanii (bo tak się ta zbieranina wyrzutków postanowiła nazwać), a przyjdzie nam przy tym walczyć, skradać się, rozwiązywać zagadki, męczyć się z QTE, szukać ukrytych skarbów, tropić zwierzynę, zwiedzać namalowany świat (to akurat jeden z moich ulubionych fragmentów gry), czy rozwijać różnorodne talenty. I pewnie jeszcze kilka innych rzeczy, o których akurat chwilowo zapomniałam, ale nie wińcie mnie - rozgrywka w WA: Geneza jest tak urozmaicona, że naprawdę trudno spamiętać wszystko, czego się w niej doświadczyło. Zresztą, czy takie szczegóły są ważne? Ważniejsze jest raczej to, że gracz nie ma czasu na nudę - ciągle jest do roboty coś nowego i niemal każdy może znaleźć w grze to, co lubi najbardziej.

Kolejnym atutem gry jest jej strona wizualna. Choć spora część lokacji jest fanom Wrót Arkany doskonale znana, to nie da się ukryć - lifting dobrze im zrobił. Wyraźnie widać, że od czasu pierwszej części WA, w tym aspekcie umiejętności autora gry skoczyły o dobrych kilka poziomów. W górę, rzecz jasna. Dotyczy to zarówno konstrukcji samych map, jak i doboru/przygotowania pozostałych elementów graficznych. Udało mu się też pozyskać do współpracy osoby, które specjalnie na potrzeby produkcji przygotowały udane grafiki, czy to postaci, czy też elementów map. Dobór muzyki to tradycyjnie mocna strona serii - nie inaczej jest i tym razem.

W WA: Geneza gra się znakomicie - historia, choć w gruncie rzeczy nie opowiada o niczym szczególnym, potrafi nieźle wciągnąć, bohaterowie są wyraziści i wzbudzają sympatię (szczególnie mały, zielony złośliwiec), oprawa audiowizualna cieszy zmysły, a rozgrywka daje wiele różnorodnej zabawy. Dla mnie jednak najcenniejsze są emocje, jakie gra mi podarowała: mnóstwo śmiechu, kilka zaskoczeń, parę chwil namysłu, a na zakończenie, jak wisienkę na torcie, odrobinkę wzruszeń (finał to kolejna rzecz, którą w Genezie naprawdę warto zobaczyć). Nie ma co ukrywać, zżyłam się z cwanym półelfem z półświatka i jego osobliwą świtą, więc nader chętnie spotkałabym się z nimi w kolejnej odsłonie WA. Trzymam więc kciuki, aby takowa postała i była jeszcze lepsza - choć naprawdę trudno mi wskazać, który aspekt Genezy można by w następnej części udoskonalić.

A oto i główny bohater, Cahil - jak widać, wszechstronnie utalentowany.

Walka w klasycznym systemie turowym.
And remember - X Marks The Spot, czyli poszukiwanie skarbów.
Zakazane miejskie zaułki wraz z ich atrakcjami, takimi jak modrobicie.


Tekst: Kleo
email: mail_kleo@o2.pl