...: Strona :...
News
Archiwum
Redakcja
Chat ( 2 )
Forum
Księga Gości
Imprezy
Linki
Wymiana
Radio

- Download -
Programy
Gry
Zasoby
Music
Sound
ICO

- RPG Maker -
RPGMV
RPGVXAce
RPGVX
RPGXP
RPGME
Sim RPG 95
RPG95

- Projekty -
Virtua Twierdza

- Krypta -
Kompendium
Scenariusze
Questy
Artykuły

...: Buttony :...
Anime Gakure
Polska Manga
Dragon Ball Nao
Słodki Flirt - gra o randkach
Radio Aoi - najlepsze radio z muzyką azjatycką
Alchemic
M.U.G.E.N Samouczek
Pokemon Valhalla
Tsukuru Archive
Crasher World
Pillars of Eternity POLSKA — największy portal Pillars of Eternity (Project Eternity)
fallout walkthrough, fallout playground, video game walkthrough, playground, walkthrough, games
Kroniki Fallathanu - Prawdziwy mmoRPG w przeglądarce
Modules -  the greatest and ultimate place for every tracked-music sympathizer


Informacje || Problem z grami || Zgłoś nowe materiały
Download >> Gry


Zokus

Autor: Zwiodimus

RPG Maker: VXAce
Wersja: Pełna
Gatunek: JRPG
Język: Polski
Rozmiar: 323 MB
Ocena: 5/10

Informacje dodatkowe:
(brak)

DOWNLOAD


W Zokusa, nową grę Zwiodumusa, twórcy dziwnego światka Zwiczych Opowieści, grałam ponad czternaście godzin, choć autor twierdzi, że na zwiedzenie całości pięć w zupełności powinno wystarczyć. A w efekcie pozostałam z kompletnym mętlikiem w głowie i chyba nadal nie do końca wiem, co o tym doświadczeniu sądzić. Z fabuły mało co zrozumiałam, głównie dlatego, że wszystkie imiona pomieszały mi się na amen - Zwiodimus twardo trzyma się maniery nazywania wszystkich kluczowych bohaterów niemal identycznie. A jednak jakimś cudem gra mnie wciągnęła, choć jest dziwniejsza nawet od Zwiczych Opowieści, no i chyba jednak nieco słabsza.

Mapy, graficznie dość przeciętne, są stanowczo za duże, a przydatność fabularna większości miejsc znikoma albo i żadna. Ot, można pochodzić (opcjonalnie popływać lub polatać), z czymś powalczyć, zrobić zakupy albo opróżnić kilka skrzynek, ale w sumie niewiele ponadto. Fakt, że zwiedza się je nieźle, w czym chyba główna zasługa przygrywającej w tle muzyki, ale to trochę za mało, żeby usprawiedliwić ich rozległość przestrzenną. Gdyby je nieco skondensować, to gra by tylko na tym zyskała. Jak już przy grafice jesteśmy - Zwiodimus tradycyjnie dorzucił do gry trochę paintowej twórczości, niepomny tego, że w RM-ie wygląda ona, hm, nieco nie na miejscu. Najbardziej spektakularne są battlery, prezentują się bowiem tak, jakby Hieronymus Bosch jakimś cudem dorwał się do painta. Oprócz tego mamy autorskie facesety i te dla odmiany chciałabym pochwalić. Po kilku chwilach da się do nich przyzwyczaić, a główny bohater (to nie ten, z którym zaczynamy grę, nie dajcie się nabrać) robi tak ekspresyjne miny, że nie sposób go nie polubić, nawet pomimo tego, że trudno z niego wydusić ludzkie słowo.

Jeśli chodzi o fabułę, to z jej początków spodziewałam się czegoś w jungowskich klimatach, w stylu na przykład "Czarnoksiężnika z Archipelagu" Ursuli Le Guin. Czyli rzeczy o poszukiwaniu tożsamości, konfrontacji z ciemną stroną własnego ja, czy innych z lekka psychoanalitycznych historiach. I być może nawet to dostałam, ale jakoś nie mam pewności, a to ze względu na fakt, że w nawale walk i podróży fabuła rozpłynęła mi się kompletnie. Gwoli sprawiedliwości trzeba jednak przyznać, że dialogi w grze bywają niezłe, tyle że jest ich stanowczo za mało. Brakuje też zagadek, znajdźki pojawiają się w umiarkowanych ilościach, ale za to walk jest do wypęku. Toczą się one w systemie turowym i, jak to u Zwiodimusa bywa, postacie mają mnóstwo ciekawych umiejętności i fajny ekwipunek. Całość jest do tego napchana po brzegi efektownymi animacjami i dodającą animuszu muzyką, a jak się dobrze poszuka, to można wdepnąć na naprawdę interesujących przeciwników, np. bojowo nastawione Zwi. Niestety, poziom trudności gry, z początku średnio wysoki, dość szybko leci w dół i w pewnym momencie nieustannie wyskakujące z nicości dziwactwa zwyczajnie zaczynają nudzić. Do kompletu gra nie ustrzegła się drobnych błędów, ale że nie utrudniają one grania, to tym razem odpuszczę sobie wypominanie ich.

Hm, wychodziłoby na to, że w Zokusie właściwie nic ciekawego nie ma. Ale to nie do końca prawda, bo jednak coś jest. Coś nieuchwytnego i niedefiniowalnego, co zwykło się nazywać klimatem. A ten jest - jakby to w miarę trafnie określić? - niepokojący. Tworzą go drobiazgi - małomówny bohater, dziwnie reagujący na lustra i niektóre obrazy, drużyna z przypadku, będąca zbieraniną postaci o niejasnych motywacjach, porozrzucane tu i ówdzie niewiadomego autorstwa notatki o intrygującej treści... Gdyby to wszystko zebrać jakoś do kupy, ograniczyć czasoprzestrzennie i okrasić bardziej spektakularnym finałem, to mogłoby być naprawdę nieźle. A tak jak jest, to jest tylko średnio.

No co, nawet bohater czasem musi.

Takie zaklęcie by się przydało w codziennym życiu.
Jedna z jakiegoś tysiąca walk w grze - tu przeciwnicy akurat w miarę normalni.
Kręta droga do ostatecznej konfrontacji.


Tekst: Kleo
email: mail_kleo@o2.pl