...: Strona :...
News
Archiwum
Redakcja
Chat ( 2 )
Forum
Księga Gości
Imprezy
Linki
Wymiana
Radio

- Download -
Programy
Gry
Zasoby
Music
Sound
ICO

- RPG Maker -
RPGMV
RPGVXAce
RPGVX
RPGXP
RPGME
Sim RPG 95
RPG95

- Projekty -
Virtua Twierdza

- Krypta -
Kompendium
Scenariusze
Questy
Artykuły

...: Buttony :...
Anime Gakure
Polska Manga
Dragon Ball Nao
Słodki Flirt - gra o randkach
Radio Aoi - najlepsze radio z muzyką azjatycką
Alchemic
M.U.G.E.N Samouczek
Pokemon Valhalla
Tsukuru Archive
Crasher World
Pillars of Eternity POLSKA — największy portal Pillars of Eternity (Project Eternity)
fallout walkthrough, fallout playground, video game walkthrough, playground, walkthrough, games
Kroniki Fallathanu - Prawdziwy mmoRPG w przeglądarce
Modules -  the greatest and ultimate place for every tracked-music sympathizer


Informacje || Problem z grami || Zgłoś nowe materiały
Download >> Gry


Zwicze Opowieści

Autor: Zwiodimus

RPG Maker: VX
Wersja: Pełna
Gatunek: JRPG
Język: Polski
Rozmiar: 303 MB
Ocena: 5/10

Informacje dodatkowe:
-pak zawiera 1 & 2 część gry

DOWNLOAD


Zwicze Opowieści to gra dość kontrowersyjna, sporo osób, nawet nie próbując w nią zagrać, negatywnie ją ocenia. Nie jest to do końca zaskakujące, bo rzeczywiście, na pierwszy rzut oka całość wygląda na kompletną kpinę. Głównym (a może jedynym?) tego powodem jest dość niestandardowy i niezupełnie dla mnie zrozumiały pomysł autora. Chodzi mianowicie o grafikę. Nie dość, że wszystkie postacie Zwiodimus wykonał własnoręcznie w paincie, to jeszcze w dodatku kształt głównego bohatera - jak i wszystkich przedstawicieli jego rasy - niemal każdemu kojarzy się z, hmm..., wyglądem męskiego organu płciowego.

Koncept graficzny, choć oryginalny, to jednak grze na zdrowie nie wyszedł - wizualnie prezentuje się to źle, płaskie postacie z symboliczną animacją fatalnie odbijają się od tła RTP-owych map. Te ostatnie też zresztą nie są najwyższych lotów, bo choć zbudowane w miarę poprawnie, to albo są pustawe, albo też nadmiernie ućkane porozstawianymi bez ładu i składu elementami, przy czym znów RTP miesza się w niemiły dla oka sposób z paintowymi wstawkami. Do tych osobliwości da się wprawdzie z czasem przyzwyczaić, ale nie zmienia to faktu, że całość po prostu nie wygląda dobrze.

Akcja gry toczy się w świecie Zwi, dziwnych istotek mających całą masę równie dziwnych wrogów. Głównym bohaterem produkcji jest niejaki Cleo (urocze imię, prawda?), świeżo upieczony władca Zwi. Tenże, zamiast cieszyć się przywilejami, jakie daje władza, bierze swoją nową robotę bardzo na serio i natychmiast po koronacji wyrusza na wyprawę, której celem jest zgładzenie Lorda Kulosa, odwiecznego i największego wroga Zwiaków. I właściwie to cała fabuła - po odcedzeniu jej z wypełniaczy zostaje naprawdę bardzo mało. W praktyce gra sprowadza się do tego, że poruszamy się od lokacji do lokacji, zmieniając w międzyczasie środki transportu na coraz lepsze, czasem nawiązujemy z napotkanymi postaciami mniej lub bardziej absurdalne dialogi (nadal, pomimo wielu poprawianych wersji gry, okraszone literówkami), ale głównie opróżniamy skrzynki i walczymy, walczymy, walczymy...

Co więc tak właściwie sprawiło, że w świecie Zwi spędziłam niemal 8 godzin (!) i to wcale nie z poczucia recenzenckiego obowiązku? Nie sądziłam, że kiedykolwiek to powiem, ale głównym powodem są walki. Toczą się one w systemie turowym, z bocznym widokiem. Każda postać ma swoją specjalność, jeśli chodzi o rodzaje umiejętności oraz odporności na ataki przeciwników. Podobnie wrogowie - niektórym dany czar zadaje mnóstwo obrażeń, innych zaś może równie spektakularnie uleczyć. Rozwijanie postaci i taktyczne rozgrywanie walk przynosi sporo satysfakcji, nowe umiejętności pojawiają się dość często, w GIGANTYCZNEJ ILOŚCI SKRZYNEK można znaleźć ciekawe bronie, akcesoria i substancje poprawiające różne statystyki naszych dzielnych Zwi. Umiejętne gospodarowanie nimi powoduje, że poziom trudności walk z bossami, na który sporo spośród grających w Zwicze Opowieści narzekało, zmniejsza się znacząco - moja wspaniała zwi-drużyna na poziomie 60 (Cleo) i 42-43 (reszta) pokonała Lorda Kulosa za pierwszym podejściem. Poza tym wygląd (oczywiście rodem z painta) i nazwy przeciwników powodują, że walkom cały czas towarzyszy zaciekawienie, co też za dziwadło wyskoczy na nas tym razem. A w razie, gdyby okazało się, że jest mało interesujące, to przeważnie bez problemu można mu uciec.

Poza ciekawymi walkami gra oferuje mocno rozbudowany, otwarty świat, który można zwiedzać niemalże w dowolnej kolejności, mniej ograniczonej fabułą, a bardziej dostępnością pojazdów (tu i ówdzie można np. tylko dolecieć) oraz - przede wszystkim - relacją pomiędzy poziomem naszej drużyny a poziomem napotykanych w danym miejscu potworków. Zwiedzanie urozmaica nam to, że w zwiczym świecie można oglądać obrazy, czytać książki, czy zamienić parę słów z niemal każdą napotkaną postacią, co wprawdzie fabularnie niewiele wnosi, ale daje miłe poczucie, że coś się w grze dzieje. Całości towarzyszy skoczna i dziarska muzyka, głównie wyciągnięta prosto z jRPG-owych klasyków. Na mały minusik w tej kwestii - niektóre utwory, choć niezmiennie miłe dla ucha, niepotrzebnie powtarzają się w różnych lokacjach.

Pomimo niepięknej grafiki i w gruncie rzeczy dość wątłej fabuły Zwicze Opowieści to wcale niezły kawałek wciągającej gry. Jej strona wizualna może z początku odstraszać, jednak warto choć chwilę pograć i przekonać się samemu - a nuż okaże się, że zwiczy świat przypadnie nam akurat do gustu? Odważnych zapraszam do sprawdzenia, a ja tymczasem biorę się za drugą część przygód Cleo i spółki. Mi!

Battlery a' la Zwiodimus - tym razem gromada kanciastych kolesi z maczugami.

Kompletowanie drużyny dzielnych Zwi.
Drobny fragment rozległej mapy Zwi-świata.
Tajemnicze zielone ?wiatło - czyżby drzwi do kolejnego sekretu?


Tekst: Kleo
email: mail_kleo@o2.pl