Recenzja gry

 
 
 
Sztuka Bycia Potworem - Michu
(ravenone)

data wydania: 2010
maker: 2003
gatunek: planszówka



DOWNLOAD

W latach 90-tych, gdy komputery w domu były rzadkością, ja i moi rówieśnicy namiętnie graliśmy w planszówki, a naszą ulubioną pozycją była Magia i Miecz. W czasach teraźniejszych, gdy nieśmiało stawiałem swoje pierwsze kroki na scenie RM, odkryłem, że nie jestem tu jedyną osobą pamiętającą klasyka planszowego fantasy.

Sztuka Bycia Potworem garściami czerpie z Magii i Miecza. Rozgrywka toczy się w turach, poruszamy się o ilość wyrzuconych oczek w dowolnym kierunku oraz toczymy walki, gdzie wynik rzutu kością dodawany jest do atrybutu magii bądź siły. Mechanika planszówki została zatem wiernie odwzorowana.
Największym atutem gry jest wszechobecny humor. Zaczyna się już od samouczka i towarzyszy nam przez całą rozgrywkę. Śmieszne i błyskotliwe opisy pól, zbieranie żelków czy oryginalni przeciwnicy do pokonania (podręcznik bohatera nieraz przywali nam w łeb) sprawiają, że gra się bardzo przyjemnie. W grze nie zabraknie również nawiązań do naszej sceny. Pomocną dłoń będą nam oferować m.in. Amadik, Kalashnikov czy Mert, a na niektórych polach pojawią się informacje o Golden Forkach czy Tokei'u.
Niekonwencjonalne obsadzenie potworów w roli głównej daje nam możliwość doświadczenia dobrze znanego nam świata fantasy od zupełnie innej strony. Przekonamy się wreszcie, jak ciężki jest żywot potwora.
Warto zatrzymać się na chwilę przy trybach rozgrywki. Na pierwszy rzut oka wybór jest dość pokaźny. Mamy dwa scenariusze z kampanii, jedną pojedynczą misję, samouczek, klaser, w którym przechowujemy karty napotkanych przeciwników czy wreszcie Pianego Walczyka. To wdzięczna mini-gra, która polega na roznoszeniu piwa, a zarobione z niej złoto możemy później wydawać na planszach. Miejsc pustych przy poszczególnych trybach rozgrywki jest sporo. Szkoda, że Michu nie zdecydował się dokończyć gry i zrealizować całości, bo rozmach wszystkich trybów w pełnej wersji byłby naprawdę duży.
Oprawa projektu dobrze wpisuje się w lekki charakter rozgrywki. Kolorowe mapy (tu pomieszanie RM-owych pikseli z rippami z Dragon Quest Monsters Caravan Heart) i ścieżka dźwiękowa (FF, Zelda czy nawet Settlersi) pomagają nam wczuć się w sielankowy gameplay Sztuki Bycia Potworem. Jeśli w tej kwestii miałbym się do czegoś doczepić, to do minimalizmu grafik, jeśli idzie o plansze.
Na koniec słówko o mankamentach rozgrywki. Nie błędach, bo tych poza kilkoma literówkami, nie uświadczyłem. Po kilku minutach grania kolejne zdarzenia zaczynają się mocno powtarzać. A ci, którzy planszówek nie lubią będą narzekać na monotonność i losowość rozgrywki.

Sztuka Bycia Potworem to przede wszystkim świetny humor, nienaganna mechanika i przyjemna rozgrywka. Polecam wszystkim amatorom RM-owych projektów. A zatem wybierzcie swojego potwora i zostańcie najstraszniejszym Nuckelavee w krainie.


PLUSY:
- wszechobecny humor
- lekka w odbiorze
- gramy potworem
- sporo trybów gry

- MINUSY:
- zdarzenia często się powtarzają
- minimalizm graficzny

GRYWALNOŚĆ: 4/6
KLIMAT: 5/6
GRAFIKA: 3/6
MUZYKA: 4/6
MECHANIKA: 4/6


ŁĄCZNA OCENA: 4